CELEBRITY
Artur Łącki i jego majątek. Najbogatszy poseł pod lupą, kwoty zaskakują
Poseł Artur Łącki z Koalicji Obywatelskiej zasłynął szerzej za sprawą majątku, który ujawnił w swoich oświadczeniach majątkowych. “Fakt” prześwietlił wydatki na działalność poselską najbogatszego wśród parlamentarzystów. Widać, że polityk bez oporów korzysta z przywilejów, jakie daje mandat poselski, wyjeżdżając kilometrówki za imponującą kwotę ponad 47,5 tys. zł. Naszą uwagę przykuły też wydatki w kwocie ponad 88 tys. zł, opisane jako “Inne wydatki”, a także fakt przekroczenia rocznego ryczałtu, przypadającego mu na prowadzenie poselskiej działalności.
Artur Łącki, poseł Koalicji Obywatelskiej i jednocześnie biznesmen, to najbardziej majętny polityk zasiadający w Sejmie. W oświadczeniu majątkowym — jeszcze za 2024 r. — ujawnił spore oszczędności w różnych walutach: 1 mln 142 tys. 393 zł, 483 tys. 163 euro i 8,29 dol. Do tego dodał papiery wartościowe w postaci obligacji skarbowych, wierzytelności i akcji w łącznej wysokości 2 mln 600 tys. zł i 450 tys. euro.
Mało tego, poseł jest właścicielem licznych nieruchomości, które w sumie wycenił na 60 mln 500 tys. zł, a także ruchomości. Artur Łącki w swoim oświadczeniu majątkowym wymienił kilka samochodów wyższej klasy — to Mercedes EQC z 2020 r., Land Rover Range Rover z 2019 r., Jeep Grand Cherokee z 2016 r., BMW 4 Cabrio z 2014 r. i Infiniti Q50 z 2015 r. W oświadczeniu nie zabrakło też drogich zegarków, takich jak: IWC, Rolex, Rado, Hublot oraz Geneve. Nie podał ich wartości, ale możemy być pewni, że każdy z nich wyceniany jest powyżej 10 tys. zł. Obok wpisał obraz olejny — antyk, grafikę i dwie rzeźby.
Kilometrówki i inne wydatki
Tak imponujący majątek nie przeszkadza posłowi KO w korzystaniu ze sejmowych środków na poselskie biura i swoją polityczną działalność. Naszą uwagę w jego najnowszym “Sprawozdaniu z wydatkowania kwoty ryczałtu przeznaczonego na prowadzenie biura poselskiego” przykuła kwota wydana na pokrycie kosztów przejazdów w związku z wykonywaniem mandatu poselskiego samochodem własnym lub innym. Sądząc po imponującej flocie aut, raczej były to własne pojazdy.
Tutaj wyjaśniamy, że w ramach ryczałtu parlamentarzysta do niedawna mógł rozliczyć przejazdy do 3,5 tys. km miesięcznie, czyli 42 tys. rocznie. W ten sposób może liczyć na zwrot kosztów na maksymalnie 48 tys. 300 zł. Artur Łącki ledwo zmieścił się w tym limicie. Jak wykazał, w ubiegłym roku w ramach “kilometrówek” wydał 47 tys. 583,55 zł z publicznych pieniędzy. Naszą ciekawość wzbudziła też pozycja w zestawieniu wydatków, opisana jako “Inne wydatki związane z prowadzeniem biura poselskiego”. Wpisana kwota to 88 tys. 928,49 zł, bez żadnego doprecyzowania, na co poszły te pieniądze.
Każdy z posłów prowadzi swoje biuro poselskie, na które dostaje pieniądze z Kancelarii Sejmu. W zeszłym roku wypłata na posła wynosiła 23 tys. 300 zł miesięcznie, co daje kwotę w wysokości 279 tys. 720 zł na cały rok. Tymczasem suma wpisana przez Artura Łąckiego jako środki finansowe do rozliczenia ogółem za 2025 r. wynosi 354 tys. 343,65 zł.
Zwróciliśmy się do polityka o wyjaśnienie, skąd tak duże wydatki w ramach kilometrówek, na co poszły pieniądze w ramach “innych wydatków” i skąd wzięło się przekroczenie przysługującego ryczałtu. Wciąż czekamy na wyjaśnienia.
To on jest najbogatszym posłem. Artur Łącki imponuje majątkiem
Poseł KO krytykuje reformę własnego rządu. “To jest niedobre rozwiązanie”
Hektary warte fortunę w rękach parlamentarzystów. Oto kto zarządza milionami złotych