CELEBRITY
Sprawa córki prezydenta. Śledczy zwrócili się z prośbą do dwóch krajów
Prokuratura wciąż bada sprawę obraźliwych komentarzy wobec Kasi Nawrockiej. — Biorąc jednak pod uwagę to, co już wiemy, można stwierdzić, że niektórzy autorzy wpisów poniosą odpowiedzialność karną — powiedział w rozmowie z Gazeta.pl prok. Piotr Antoni Skiba.
Podczas wieczoru wyborczego razem z Karolem Nawrockim wystąpiła jego córka Kasia. Dziewczynka śmiała się i tańczyła na scenie. W sieci szybko pojawiły się obraźliwe wpisy na temat siedmiolatki. Zareagowała Rzeczniczka Praw Dziecka, a sprawą zajęła się prokuratura.
Zełenski pisze list do Putina. Trump reaguje. “Cieszę się”
Jak dowiedziała się Gazeta.pl, sprawę wciąż bada Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów. Prowadzone są dwa postępowania. Analizą zostało objętych łącznie ok. 30 tys. wpisów. Śledczy zwrócili się z wnioskiem o międzynarodową pomoc prawną do Stanów Zjednoczonych. Chodzi o uzyskanie danych właścicieli kont na Facebooku i Instagramie.
“Problemem jest tu jednak pierwsza poprawka Konstytucji USA, gwarantująca m.in. wolność słowa. Najczęściej Stany Zjednoczone odmawiają udzielenia informacji w takich sprawach, jeśli wpisy nie dotyczą wprost zagrożenia terrorystycznego” — podkreśla portal.
Obecnie zawieszone jest postępowanie dotyczące treści opublikowanej na platformie TikTok. Chodzi o publiczne nawoływanie do popełnienia zbrodni. Strona polska skierowała wniosek o międzynarodową pomoc prawną do Chin.
Nikomu nie postawiono jeszcze zarzutów. Biorąc jednak pod uwagę to, co już wiemy, można stwierdzić, że niektórzy autorzy wpisów poniosą odpowiedzialność karną — powiedział w rozmowie z Gazeta.pl prokurator Piotr Antoni Skiba z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
“Miażdżące”. Afera w TVP Wrocław. Nowy dyrektor “robi porządki”
Awantura wokół zdjęcia BBN. Wojska specjalne wydały oświadczenie