CELEBRITY
Mało kto spodziewał się czegoś takiego, są nagrania 😨
Gorąca atmosfera przed i w trakcie obrad Sejmiku Województwa Podlaskiego w Białymstoku. We wtorek, 26 maja, przed Urzędem Marszałkowskim zgromadzili się mieszkańcy, działacze PiS, Konfederacji oraz przedstawiciele organizacji społecznych protestujący przeciwko paktowi migracyjnemu. Doszło do przepychanek z ochroną, a później również do emocjonalnych scen na sali obrad. W pewnym momencie z galerii zaczęły wybrzmiewać okrzyki.
Wtorkowe obrady sejmiku województwa podlaskiego rozpoczęły się w wyjątkowo napiętej atmosferze. Jeszcze przed godz. 10 przed budynkiem Urzędu Marszałkowskiego przy ul. Wyszyńskiego zebrało się około 150 osób protestujących przeciwko paktowi migracyjnemu. Wśród zgromadzonych byli mieszkańcy regionu, działacze Prawa i Sprawiedliwości, Konfederacji, przedstawiciele podlaskiej “Solidarności”, Solidarności Rolników Indywidualnych, czy Klubów ”Gazety Polskiej”.
Protestujący przynieśli transparenty z hasłami: “Pakt migracyjny do kosza”, ”Bezpieczeństwo mieszkańców to nie towar” czy “43 miliony czy nasze bezpieczeństwo?”. Emocje zaczęły narastać, gdy część osób próbowała wejść na salę obrad. Początkowo pracownicy ochrony nie chcieli wpuścić wszystkich zainteresowanych. W efekcie doszło do przepychanek, szarpaniny oraz słownych utarczek. Ostatecznie mieszkańcy i działacze weszli do środka, a sala obrad szybko wypełniła się po brzegi.
Jak podaje Polskie Radio Białystok do sytuacji odniósł się później radny PiS Rafał Supiński, który podczas sesji domagał się wyjaśnień, dlaczego mieszkańcy początkowo nie zostali wpuszczeni na obrady i dlaczego doszło do interwencji ochrony. Całe zamieszanie było związane z dyskusją nad stanowiskiem dotyczącym paktu migracyjnego, które ponownie stało się jednym z głównych tematów obrad podlaskiego sejmiku.
Okrzyki na sali obrad. Mieszkańcy nie kryli oburzenia
Bardzo emocjonalny moment wtorkowych obrad nastąpił po głosowaniu dotyczącym projektu stanowiska w sprawie paktu migracyjnego. Obrady od początku przebiegały w napiętej atmosferze, a część wystąpień radnych była przerywana przez reakcje osób zgromadzonych na sali. Mieszkańcy uważnie śledzili przebieg debaty i żywo reagowali na kolejne decyzje radnych.
Kontrowersje wzbudził wniosek radnego Pileckiego o odesłanie projektu stanowiska do wnioskodawcy. Jak argumentowano, miało to umożliwić wypracowanie wspólnego stanowiska oraz uwzględnić kwestie dotyczące środków finansowych dla województwa podlaskiego. Ostatecznie za takim rozwiązaniem zagłosowało 15 radnych, przeciw było 11. Oznacza to, że temat paktu migracyjnego ma wrócić pod obrady za miesiąc.
Decyzja wywołała natychmiastową reakcję zgromadzonych mieszkańców. Na sali zaczęły rozlegać się okrzyki: “Hańba!”. Emocje były bardzo duże, zwłaszcza że wcześniej część protestujących miała problem z wejściem na obrady. Po burzliwych reakcjach i wcześniejszych przepychankach końcówka sesji przebiegała już w zupełnie innym nastroju. Jak relacjonowano, mieszkańcy opuszczali salę w przejmującej ciszy, kontrastującej z emocjami, które dominowały jeszcze chwilę wcześniej.
Burzliwa debata o pakcie migracyjnym. Radni podzieleni
Sama debata nad stanowiskiem dotyczącym paktu migracyjnego trwała przez wiele godzin i pokazała wyraźny podział wśród radnych województwa podlaskiego. Początkowo punkt dotyczący migracji znajdował się pod koniec porządku obrad, jednak na wniosek Artura Kosickiego z PiS został przeniesiony na początek sesji.
Artur Kosicki przekonywał podczas swojego wystąpienia, że przyjęcie stanowiska sprzeciwiającego się rozwiązaniom związanym z paktem migracyjnym nie narusza prawa unijnego ani zasad niedyskryminacji. Z kolei marszałek województwa podlaskiego Łukasz Prokorym z Koalicji Obywatelskiej ostrzegał, że przyjęcie proponowanego dokumentu może zagrozić napływowi środków unijnych do regionu. Z argumentacją marszałka nie zgadzali się radni PiS oraz przedstawiciele środowisk protestujących przeciwko paktowi migracyjnemu.