Connect with us

CELEBRITY

Tarczyński z zakazem wjazdu na Wyspy. Prawnik ocenił decyzję Brytyjczyków

Published

on

Brytyjskie władze cofnęły Dominikowi Tarczyńskiemu zgodę ETA umożliwiającą wjazd do Wielkiej Brytanii. Europoseł PiS mówi o politycznej zemście i zapowiada pozew przeciwko premierowi Keirowi Starmerowi. “Fakt” rozmawiał o tej sprawie z mec. Piotrem Milikiem. — Nie można pozwać premiera jako “osoby prywatnej” za decyzję podjętą przez podległe mu służby graniczne — ocenia prawnik.

Jak informuje brytyjski dziennik “The Telegraph”, rząd w Londynie anulował Dominikowi Tarczyńskiemu elektroniczną autoryzację ETA, która pozwala na wjazd do Wielkiej Brytanii. Europoseł Prawa i Sprawiedliwości planował podróż do stolicy Anglii, gdzie miał wziąć udział w marszu organizowanym przez środowiska prawicowe.

Według relacji gazety decyzję podjęło Home Office, czyli brytyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. W uzasadnieniu przekazanym politykowi wskazano, że jego obecność na terytorium Wielkiej Brytanii “nie jest uznawana za korzystną dla dobra publicznego”.

“The Telegraph” podał również, że w piśmie skierowanym do europosła zaznaczono brak możliwości odwołania od decyzji o cofnięciu ETA. Dziennik sugeruje, że sprawa może mieć związek z wcześniejszymi wypowiedziami Tarczyńskiego dotyczącymi migracji. Gazeta przypomina między innymi jego słowa z 2019 r., gdy mówił, że Polska “nie chce zostać przejęta przez muzułmanów, buddystów czy kogokolwiek innego”.

“Tak wygląda komunizm w XXI wieku. Właśnie odmówiono mi wjazdu do Wielkiej Brytanii, gdzie miałem przemawiać podczas największej imprezy patriotycznej w Europie. Wniosę pozew przeciwko Starmerowi. Nie przeciwko rządowi, nie przeciwko Ministerstwu Spraw Wewnętrznych, ale przeciwko Starmerowi osobiście. Jak tylko przegrasz następne wybory, komunisto, spotkamy się w sądzie!” — napisał oburzony Tarczyński na platformie X.

Zobacz: TK blokuje wybór sędziów do KRS. Wydano zabezpieczenie

Do decyzji brytyjskich władz odniósł się w rozmowie z “Faktem” mec. Piotr Milik. Prawnik zauważa, że “Wielka Brytania po brexicie traktuje polskich europosłów z paszportami dyplomatycznymi na zasadzie kurtuazji międzynarodowej”.

Jest to traktowanie znacznie lepsze niż osoby prywatnej, ale znacznie słabsze niż personelu ambasady. Status prawny europosła poza granicami Unii Europejskiej nie jest tożsamy ze statusem zawodowego dyplomaty w rozumieniu Konwencji wiedeńskiej o stosunkach dyplomatycznych z 1961 r. Immunitet eurodeputowanego i jego wyjątkowy status prawny jest respektowany na podstawie wewnętrznych regulacji prawnych Unii Europejskiej wyłącznie na terytorium państw członkowskich UE

— wyjaśnia prawnik.

— Wielka Brytania nie jest już członkiem UE i nigdy nie była w strefie Schengen. Zawsze, nawet będąc w UE, przeprowadzała kontrole paszportowe na swoich granicach — przypomina.

Zdaniem mec. Milika “europoseł Dominik Tarczyński jako polityk konserwatywny powinien rozumieć i szanować prawo suwerennego państwa do decydowania o tym, kogo chce wpuścić na swoje terytorium”.

Zawodowy dyplomata jest akredytowany w konkretnym kraju i chroni go Konwencja wiedeńska o stosunkach dyplomatycznych. Europoseł jest przedstawicielem politycznym UE, jest funkcjonariuszem organizacji międzynarodowej, a jego ochrona poza UE opiera się bardziej na kurtuazji międzynarodowej niż na uniwersalnym międzynarodowym prawie dyplomatycznym

— słyszymy.

Według prawnika “w sytuacji europosła Dominika Tarczyńskiego w pierwszej kolejności może interweniować Unia Europejska kanałami dyplomatycznymi, żądając wyjaśnień od władz UK, ale nie ma narzędzia prawnego, by wymusić wjazd europosła do państwa trzeciego”.

W drugiej kolejności to polskie MSZ, które wyposaża naszych eurodeputowanych w paszporty dyplomatyczne, może interweniować, zadając pytanie brytyjskiemu MSZ, dlaczego nasz eurodeputowany nie został wpuszczony na terytorium Wielkiej Brytanii. Ale na tych środkach dyplomatycznych sprawa musi się zakończyć. Wielka Brytania, nie będąc członkiem UE, sama decyduje, czy kogoś wpuścić na swoje terytorium i nie można jej tej decyzji narzucić ani podyktować — stwierdza mec. Milik.

Prawnik podkreśla również, że po brexicie obywatele Unii Europejskiej, w tym europosłowie, utracili prawo do swobodnego przepływu osób na terenie Wielkiej Brytanii.

Brytyjski urzędnik imigracyjny ma prawo odmówić wjazdu każdemu, kto nie jest obywatelem Wielkiej Brytanii lub Irlandii, jeśli uzna, że istnieją ku temu powody, na przykład brak odpowiedniej wizy na pracę czy zagrożenie porządku publicznego

— tłumaczy mecenas.

Dodaje, że “premier Wielkiej Brytanii, działając jako szef rządu, korzysta z ochrony wynikającej z wykonywania obowiązków służbowych”.

Nie można pozwać premiera jako “osoby prywatnej” za decyzję podjętą przez podległe mu służby graniczne. Można skarżyć decyzję administracyjną rządu, ale nie w trybie cywilnym o odszkodowanie, lecz w trybie kontroli sądowej legalności decyzji administracyjnej. Sąd sprawdza wtedy tylko, czy urzędnik graniczny działał zgodnie z brytyjskim prawem. Eurodeputowany Dominik Tarczyński może zgodnie ze swoimi zapowiedziami oczywiście składać dowolne pozwy przeciwko komukolwiek, ale w tej konkretnej sprawie nie wróżę mu powodzenia — podsumowuje mec. Piotr Milik.

Happening z balonem podczas obrad Sejmu. Prowadząca nie kryje zdziwienia

Łukaszenka zapowiada punktową mobilizację armii. Ukraina odpowiada spokojem

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2026 USAprime360