CELEBRITY
Brawo Maja 😍
Maja Chwalińska w swojej karierze jak na razie nie zarobiła wiele pieniędzy, porównując ją choćby z Igą Świątek. Polka swoje największe pieniądze zainkasowała podczas tegorocznego Roland Garros. W poniedziałkowe popołudnie na korcie głównym Chwalińska nie dała szans Diane Parry. Za awans do ćwierćfinału na jej konto wpłynie ponad miliony złotych brutto.
Maja Chwalińska do Paryża przyjeżdżała z nadziejami na awans do drabinki głównej Roland Garros. Wcześniej musiała przejść przez fazę eliminacji i udało jej się to bez straty seta. Za sam występ w pierwszej rundzie imprezy organizatorzy przewidzieli nagrodę w wysokości nieco ponad 100 tysięcy dolarów.
Incydent przed meczem Chwalińskiej w Paryżu. Sędzia ruszyła do pomocy
Dla Chwalińskiej już te pieniądze były zastrzykiem gotówki, który stanowił mniej więcej 1/8 tego, co zarobiła przez całą swoją karierę. Polka nie ukrywa, że w najśmielszych snach nie wyobrażała sobie, aby z Paryża miała wyjechać z ponad milionem złotych brutto zarobionym na korcie.
Taką nagrodę finansową zagwarantował Polce awans do czwartej rundy. W tej walczyła o kolejne kilkaset tysięcy dolarów, a jej rywalką była Diane Parry, która te zarobki na przestrzeni całej kariera miała kilkukrotnie większe, bo przekraczały one przed Roland Garros trzy miliony dolarów.
Chwalińska zeszła z kortu. Tylko w jednym celu. Organizatorzy ujawniają
Pod tym względem stawka meczu większa była po stronie Polki. Od początku spotkania widać było na korcie przewagę Polki. Ta została udowodniniona końcowym wynikiem. Maja wygrała 6:3, 6:2 i za pokonanie Francuzki może liczyć na absolutnie największą wypłatę w swojej karierze.
Organizatorzy Roland Garros za awans do ćwierćfinału przewidzieli bowiem nagrodę w wysokości dokładnie 549 251 dolarów. Po przeliczeniu tego na złotówki wychodzi kwota 2 004 711 złotych brutto. W kolejnej rundzie Maja może powiększyć tę sumę o ponad 300 tysięcy dolarów.